

Dzisiaj jest: czwartek 24.05.2012
| Imieniny:
Dwanaście kroków ostatniej szansy
autor: świadectwo
Nie miałem już nic. Zdradziłem wszystkich, a najbardziej siebie… Jedyne, co mi zostało, to nikła nadzieja, że nie zawsze tak będzie, i maleńka jak ziarnko piasku wiara, że Bóg się mną interesuje...
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o programie wyzwolenia z nałogów, byłem uzależnionym od hazardu chłopcem, który mimo przekroczenia 21 lat nie był w stanie dorosnąć i wziąć za siebie odpowiedzialności. Wyśmiałem cały ten program, ze wszystkimi zapewnieniami o tym, że tylko tak mogę wyrwać się z nałogów, zachować abstynencję, trzeźwieć i żyć pełnią życia...
Grałem dalej w najlepsze. Co gorsza, z roku na rok co raz mniej o sobie wiedziałem, coraz mniej się akceptowałem, coraz bardziej unikałem swego wzroku podczas porannego golenia... Kolejne pokłady dna, które osiągałem, dewastując swoje relacje z bliskimi, dalszymi i z samym Bogiem, uczyniły ze mnie niewolnika gry.
Czytaj cały artykuł w numerze 2011-5
| poprzedni | następny | wróć |
copyright: Miłujcie się!





