Dzisiaj jest: środa 08.02.2012 | Imieniny:

Czego Ci nie powiedzą krysznowcy

autor: świadectwo

 

Wychowałem się w rodzinie ateistycznej. Mój ojciec zrobił karierę podczas wojny w Wietnamie (był oczywiście po stronie komunistów). Mój wuj jest generałem. W takim klimacie, krótko mówiąc, Pana Boga nie było w mojej rodzinie. Moja siostra do tej pory nie została ochrzczona, a moi rodzice żyją w grzechu ciężkim... I wydaje się, że ja tylko – dzięki Bożemu Miłosierdziu – żyję w stanie łaski uświęcającej.
Szatan miał 24 lata, żeby mnie wychowywać… Zaczęło się od tego, że kiedy miałem cztery – pięć lat, zacząłem widzieć jakieś dziwne kolory, obłoki dookoła ludzi. Potocznie, w mediach, nazywa się to aurą. To był dopiero początek, ponieważ zaczęły się ze mną dziać rzeczy jeszcze bardziej dziwne niż oglądanie jakichś obłoczków dookoła ludzi.
Kiedy miałem 10 lat, zorientowałem się, że mam siłę, której inni nie mają, jakąś energię, którą manipulowałem za pomocą dłoni i woli. Zaczęło się od prostych rzeczy – od wyzwalania potężnej energii ciepła. Dotykałem kogoś, jak coś go bolało, i ten ból znikał od razu. I pamiętam, jak moja mama była ze mnie dumna i mówiła: „Mam niesamowitego syna, ma dotyk, który uzdrawia”. I tak było – zewnętrznie, pozornie uzdrawiałem. (...)

 

Bardzo zachęcamy do lektury całości tego poruszającego świadectwa. Szukaj go w numerze 2010/1 Miłujcie się!.

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF

poprzedni   |   następny wróć