

Zagrożenia duchowe
Jestem 38-letnią mężatką, głęboko wierzącą w Boga. Od niespełna roku mam bardzo duże problemy ze zdrowiem, a głównie z nerwami. Moje problemy zaczęły się, kiedy zainteresowałam się medycyną niekonwencjonalną. Korzystając z mediów, dowiedziałam się, że są ludzie, którzy potrafią leczyć nawet drogą telewizyjną. Zaczęłam więc oglądać seanse prowadzone przez jednego ze słynnych bioenergoterapeutów.
Astrologia jest praktyką wróżbiarską znaną już w starożytności, która mocno zakorzeniła się również w naszych czasach, w kulturze i zwyczajach spoganiałych społeczeństw. Astrologia jest zabobonem, ponieważ twierdzi, że życie i przeznaczenie człowieka uzależnione jest od wpływu gwiazd. Najważniejsze chwile jego życia, takie jak narodziny, ślub czy śmierć, są ponoć uwarunkowane od układu gwiazd, ich natury, budowy i pozycji. Trzeba pamiętać, że pozycję gwiazd ustalają astrolodzy na własną rękę, a jest ona niezgodna z ich rzeczywistym położeniem obserwowanym przez astronomów za pomocą najnowocześniejszych teleskopów.
Okultyzm (czyli wszelkie formy wróżbiarstwa, astrologia, jasnowidztwo, chiromancja, posługiwanie się medium, wywoływanie zmarłych, odwoływanie się do szatana, korzystanie z horoskopów) trzeba nazwać prawdziwą religią szatana dlatego, że wszyscy, którzy go praktykują, występują przeciwko pierwszemu przykazaniu Dekalogu: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (Wj 20, 3); „Pan jest naszym Bogiem – Panem Jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego serca swego, z całej duszy swojej, ze wszystkich sił swoich” (Pwt 6, 4-5).
Przypadek dotyczy dziewczyny w wieku szesnastu – siedemnastu lat, która została adoptowana przez wspaniałe małżeństwo katolickie. Należała do trojga adoptowanych dzieci w gromadce sześciu. Pozostała trójka była własnymi dziećmi tych rodziców.





