Dzisiaj jest: czwartek 24.05.2012 | Imieniny:

Refleksje nad deklaracją „Dominus Jesus”

autor: ks. Edward Janikowski TChr

             Zacznijmy od pewnego wy­ja­śnie­nia, dotyczącego poznawalności tajemnic Bożych, odnośnie zbawienia człowieka. Skąd płynie nasza pew­ność, że Bóg chce nas zbawić? Skąd wiemy, jaki sposób zbawienia człowieka wy­brał Bóg?

              Możliwości po­znaw­cze czło­wie­ka są inne w stosunku do fak­tów, wy­da­rzeń zwią­za­nych z ży­ciem Jezusa w okre­ślo­nym czasie hi­sto­rii, a inne w sto­sun­ku do tre­ści Bo­że­go Ob­ja­wie­nia. Treść Ob­ja­wie­nia chrze­ści­jań­skie­go, w któ­rym miesz­czą się ta­jem­ni­ce nad­przy­ro­dzo­ne w ści­słym sło­wa zna­cze­niu, może być po­zna­na przez ludzki umysł tylko w ak­cie wiary nad­przy­ro­dzo­nej. Bóg jest taki, jak sie nam okazuje, ob­ja­wia. Bóg nie okazuje się w taki sposób, w jaki nie ist­nie­je. Na tym stwier­dze­niu opie­ra się chrze­ści­jań­ski sto­su­nek do Boga. A więc po­zna­je­my Boga dzię­ki ob­ja­wia­niu się Boga. We­źmy np. chrze­ści­jań­ską ta­jem­ni­cę wiary o Trójcy świę­tej. To nie czło­wiek do­szedł do ta­kie­go wnio­sku o istnieniu praw­dy wiary o Trójcy świę­tej na pod­sta­wie jakiejś wni­kli­wej analizy. Ale to Bóg Ojciec po­sy­ła Syna. To Syn roz­ma­wia z Ojcem. To Syn daje obiet­ni­cę posłania Ducha świę­te­go, który nas wszystkiego na­uczy i o wszyst­kim nam przypomni. Dlatego zupełnie nie­ro­zum­nym dzia­ła­niem można okre­ślić wysiłki czło­wie­ka okre­śla­ją­ce Boga według wła­sne­go mniemania. Ta­kie­go Boga nie ma. Jest to najwyżej lep­sze lub gorsze, a cza­sa­mi nawet cho­ro­bli­wie dziwne własne wyobrażenie Boga. To nie jest Bóg. To jest jedynie twór ludzkiej wy­obraź­ni. Stąd mu­si­my Boga od­czy­ty­wać tam, gdzie On się objawia, tam, gdzie On daje się poznać. Dlatego z punktu wi­dze­nia chrześcijańskiego musimy Go szukać w Biblii, a więc w Starym i Nowym Testamencie, czyli w hi­sto­rii Izraela i w wypełnianiu tej hi­sto­rii w Jezusie Chry­stu­sie. Nauka chrze­ści­jań­ska nie powstała ze spe­ku­la­cji na te­mat Boga, lecz jest wy­ni­kiem mo­zol­ne­go od­czy­ta­nia historycznych do­świad­czeń.

            Oczywiście zarówno chrze­ści­jań­ska teologia, jak i każdy człowiek musi uświa­do­mić sobie swoje gra­ni­ce. Przecież jest dzie­dzi­na, w której każdy fał­szy­wy krok, każde prze­cią­gnię­cie struny, musi się okazać fa­tal­nym błędem. Jest to dzie­dzi­na, w któ­rej praw­dzi­wą wiedzą o Bogu może być tylko pokorne przy­zna­nie się do własnej nie­wie­dzy i postawa pełna po­dzi­wu wobec ob­ja­wio­nej przez Boga niepojętej ta­jem­ni­cy.
            Po tym wstępnym wy­ja­śnie­niu przejdźmy do re­flek­sji nad deklaracją. Najpierw trzeba wy­raź­nie pod­kre­ślić, że de­kla­ra­cja nie za­wie­ra żad­nej no­wej na­uki, któ­ra by już wcze­śniej nie ist­nia­ła w nauczaniu bi­blij­nym prze­ka­zy­wa­nym przez Ko­ściół. Wo­bec tego, dlaczego uka­zu­je się ten do­ku­ment, sko­ro nie za­wie­ra nic no­we­go? Łatwo da się sfor­mu­ło­wać od­po­wiedź, je­śli we­źmie się pod uwa­gę roz­wój my­śle­nia re­li­gij­ne­go, czy teo­lo­gicz­ne­go. Otóż, w tych ludz­kich wy­sił­kach, do których Ko­ściół wszyst­kich za­chę­ca, może po­ja­wiać się – na­wet bez złej woli – jakieś za­po­mnie­nie tego, co jest fun­da­men­tem wiary chrze­ści­jań­skiej, ja­kieś przyj­mo­wa­nie błęd­nych za­ło­żeń, w kon­se­kwen­cji wy­cią­ga­nie fał­szy­wych wnio­sków.
            Stąd Kościół w wy­peł­nia­niu wizji danej mu przez Chry­stu­sa (to nie ludzie na­ło­ży­li ten obowiązek na Ko­ściół, bo wte­dy można by go ko­ry­go­wać, ale sam Chry­stus) musi nie­ustan­nie przy­po­mi­nać naukę samego Chry­stu­sa. Co jest podstawą tej na­uki w tym pro­ble­mie, o którym mó­wi­my? De­kla­ra­cja wy­raź­nie to okre­śla: „Po­wszech­na mi­sja Ko­ścio­ła rodzi się z nakazu Jezusa Chry­stu­sa i urze­czy­wist­nia w ciągu wie­ków przez gło­sze­nie ta­jem­ni­cy Boga Ojca, Syna i Duch świę­te­go oraz tajemnicy wcie­le­nia Syna jako wy­da­rze­nia nio­są­ce­go zba­wie­nie całej ludz­ko­ści. To właśnie sta­no­wi pod­sta­wo­wą treść chrze­ści­jań­skie­go wy­zna­nia wiary” (DJ, nr 1).
            Stąd jasny wniosek, że nie moż­na ograniczać misji Kościoła do ja­kie­goś getta. Ta misja skierowana jest do wszystkich ludzi bez wyjątku. Jest to misja głosząca, że Bóg z miłości do człowieka chce bardziej jego szczę­ścia, niż człowiek sam dla siebie. Jest to jednak oferta, propozycja po­cho­dzą­ca od Boga, a człowiek zawsze pozostaje wolny. Może powiedzieć tak lub nie, ale zawsze ze świadomością konsekwencji, wynikającej z tej de­cy­zji.
            Jeżeli Kościół posiada świa­do­mość misji o charakterze po­wszech­nym, a więc do wszystkich ludzi i w każdym czasie, to jak wygląda Jego stosunek do innych tradycji re­li­gij­nych w świecie. Kościół, wbrew temu, co mówią media, podchodzi do tych tra­dy­cji w sposób otwarty i kon­struk­tyw­ny. W tym względzie deklaracja Do­mi­nus Jesus odwołuje się do so­bo­ro­wej deklaracji O stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, cytując w punkcie 2: „Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych spo­so­bów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznaczanych i gło­szo­nych, nierzadko jednak odbijają pro­mień owej Prawdy, która oświeca wszyst­kich ludzi”.
            Omawiana zaś deklaracja od siebie dodaje: „Kościół przepowiada dziś Jezusa Chrystusa, «drogę, praw­dę i życie» (J 14, 6), także poprzez prak­ty­kę dialogu międzyreligijnego, choć oczywiście nie zastępuje on, lecz to­wa­rzy­szy misji ad gentes, służąc owej tajemnicy jedności, z której wynika, że wszyscy mężczyźni i ko­bie­ty, któ­rzy są zbawieni, uczest­ni­czą – choć w różny sposób – w tej sa­mej tajemnicy zbawienia w Jezusie Chrystusie za po­śred­nic­twem jego Ducha. Ten dia­log, będący częścią ewangelizacyjnej mi­sji Kościoła, za­kła­da postawę zro­zu­mie­nia, dążenie do wzajemnego po­zna­nia się i obo­pól­ne­go wzbo­ga­ca­nia w duchu po­słu­szeń­stwa prawdzie i po­zna­wa­nia wol­no­ści”.
            Widać więc, że deklaracja okre­śla wyraźny kierunek, by pomóc re­flek­sji teologicznej w wy­pra­co­wa­niu roz­wią­zań zgodnych z prawdami wia­ry i zaspokajających współczesne po­trze­by kulturowe. Dlatego deklaracja przede wszystkim przypomina o tym, co sta­no­wi dziedzictwo wiary Ko­ścio­ła. Wskazuje również, co jest za­gro­że­niem dla tej wiary. Chodzi tu o te teo­rie relatywistyczne, które chcą uspra­wie­dli­wić pluralizm religijny jako za­sa­dę. W związku z tymi za­gro­że­nia­mi różnych relatywistycznych teorii de­kla­ra­cja wyraźnie podkreśla, że na­le­ży „mocno wierzyć w to, że w ta­jem­ni­cy Jezusa Chrystusa, wcie­lo­ne­go Syna Bożego, który jest «drogą, praw­dą i życiem» (J 14, 6) zawarte jest objawienie pełni Bożej prawdy” (pkt. 5). Rozumiemy z tego, że w Jezusie wypełniło się objawienie i nie będzie już nowego. „Dlatego słowa, czyny i całe historyczne wydarzenia Jezusa, chociaż są ograniczone jako rze­czy­wi­stość ludzka, mają jednak jako podmiot Osobę Bożą wcielonego Sło­wa «prawdziwego Boga i praw­dzi­we­go człowieka», a zatem zawierają w sobie ostateczne i pełne objawienie zbawczych dróg Boga...”.
            Tak że powszechna wola zbaw­cza Boga łączy się ściśle z je­dy­nym pośrednictwem Chrystusa. Al­bo­wiem jeden jest Bóg, jeden też po­śred­nik między Bogiem a ludźmi – czło­wiek – Jezus Chrystus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich (1 Tm 2, 4-6).
            Dlatego wyznajemy jako praw­dę wiary katolickiej, że powszechna wola zbawcza Boga Trójjedynego zo­sta­ła ofiarowana i spełniona raz na za­wsze w tajemnicy Wcielenia, śmierci i Zmartwychwstania Syna Bożego.
            Jakie stanowisko w tym kon­tek­ście zajmuje deklaracja wobec innych religii? Jest o tym mowa w pkt. 14. Zacytuję: „Pamiętając o tej prawdzie i zastanawiając się nad faktem ist­nie­nia innych doświadczeń religijnych oraz nad ich znaczeniem w zbaw­czym pla­nie Boga, teologia współczesna ma badać, czy i w jaki sposób także po­sta­cie i pozytywne elementy innych religii mieszczą się w Bożym planie zbawczym”.
            Deklaracja zaznacza, że już II so­bór watykański stwierdził, że „je­dy­nie pośrednictwo Odkupiciela nie wyklucza, lecz wzbudza u stworzeń rozmaite współdziałania pochodzące z uczestnictwa w jednym źródle” (Lu­men gentium, 62).
            Tak że można mówić o współ­udzia­le w pośrednictwie, ale ten współ­udział czerpie swoje znaczenie i war­tość z pośrednictwa Chrystusa. A za­tem, jeśli mówimy o „jedyności”, „po­wszech­no­ści”, „absolutności”, to wy­ra­ża­my właśnie wierność Objawieniu, wierność Bogu, który przez Jezusa – Syna Jego – i w mocy Ducha Świętego przynosi, albo lepiej, daje życie Boże całej ludzkości i każdemu czło­wie­ko­wi (Mt 11, 27; J 1, 12; 5, 25-26; 17, 2)”.
            Podobnie jak Chrystus jest je­dy­nym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, tak i Kościół założony przez Zbawiciela. Jezus założył Kościół nie jako zwyczajną wspólnotę, ale jako tajemnicę zbawczą. On sam jest w tym Kościele, a Kościół jest w Nim – dlatego pełnia tajemnicy zbawczej Chrystusa należy także do Kościoła.
                                                                                                                                
                                                                               
Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF

poprzedni   |   następny wróć