

Dam wam serce
W marcu 1971 r. gotowy był już protokół z badań naukowych. Mówił on, że Ciało i Krew z Lanciano należą do gatunku ludzkiego i mają jedną grupę krwi – AB (tę samą grupę krwi znaleziono na Całunie Turyńskim). Kawałek pobrany z Ciała Pańskiego jest tkanką mięśnia sercowego. Z punktu widzenia medycyny w cudownym Ciele Eucharystycznym jest kompletne ludzkie serce, gdyż obecne są w nim wszystkie elementy, które je tworzą. Badania wykazały, że to serce było żywą tkanką; choć dziś jest to zasuszone mięso, jednak w środku ma żywe białka.
Ponad 1250 lat temu w małym włoskim miasteczku Lanciano znalazła schronienie grupa bazyliańskich mnichów, prześladowanych za wystąpienie w obronie kultu ikon w Konstantynopolu. Wśród nich był pewien kapłan, bazylianin. Wydawało się, że najgorsze – prześladowanie – już go minęło, tymczasem czekały nań nowe trudności – obcy kraj, inny język, inne tradycje. Zetknął się też z tutejszymi ruchami publicznie manifestującymi, że w Eucharystii nie ma Jezusa, Boga-Człowieka. On, jako mnich wychowany we wschodnich tradycjach Ojców Pustyni, wiedział, że w Eucharystii Jezus, Bóg-Człowiek, jest. Jednak to, co wcześniej wydawało mu się trwałe, teraz zaczęło się chwiać. Zaczął pytać: „A może oni mają rację? Czy w Eucharystii obecne jest prawdziwe Ciało Chrystusa? Czy on jako kapłan ma Bożą moc sprowadzenia Boga samego do hostii; moc, którą Jezus przekazał apostołom podczas Ostatniej Wieczerzy? Czy Jezus naprawdę zmartwychwstał? Bo jeśli nie zmartwychwstał, to on sam nie ma żadnej mocy, a eucharystyczna hostia nie jest Ciałem Chrystusa”... Nie umiał znaleźć odpowiedzi na te wątpliwości, żadne tłumaczenie nie dawało mu światła, nie dawało mu pokoju. Aż pewnego dnia, gdy odprawiał Eucharystię...
Chcesz przeczytać już dziś? Zobacz e-prenumerata!
| poprzedni | następny | wróć |





