

Dzisiaj jest: środa 23.05.2012
| Imieniny:
Przeskakuję mury
autor: świadectwo
Mam 24 lata. Studiuję. Z problemem nieczystości zetknąłem się, gdy miałem 12 lat. Najpierw pierwsze sprośne gadki z kolegami, pierwsze „świerszczyki”, w końcu pierwsze upadki – samogwałty. Wtedy to wyglądało niewinnie, bo skąd miałem wiedzieć, że to grzech ciężki, że to uzależnia tak jak wódka i narkotyki?
Przeskakuję mury
Mam 24 lata. Studiuję. Z problemem nieczystości zetknąłem się, gdy miałem 12 lat. Najpierw pierwsze sprośne gadki z kolegami, pierwsze „świerszczyki”, w końcu pierwsze upadki – samogwałty. Wtedy to wyglądało niewinnie, bo skąd miałem wiedzieć, że to grzech ciężki, że to uzależnia tak jak wódka i narkotyki?
Rodziców mam dobrych, troskliwych, ale mówienie o problemach dojrzewania to było u nas tabu. Przez te młodzieńcze lata wiedzę o seksie czerpałem z „magazynów dla panów”, z telewizji i od kolegów. Celowo napisałem: „seksie”, bo mowy o miłości, rodzinie czy o uzależnieniach od masturbacji i innych zboczeniach nie było tam ani słowa. Dopiero gdy poszedłem do szkoły średniej, a był to czas przygotowań do sakramentu bierzmowania, dowiedziałem się, że masturbacja to grzech. W tym samym czasie dostałem od mojej babci Wasze czasopismo. Trochę przeleżało na półce, ale po przeczytaniu od razu postanowiłem je zaprenumerować! To było już coś! Pierwszy powiew łaski Boga – to właśnie lektura Waszego pisma! To był przełom.
W liceum uczył mnie religii bardzo dobry ksiądz, z którym miałem szczególną więź. Kapłan ten bardzo mi pomógł, podsuwał mi książki, mówił o przebaczeniu sobie i bliskim (byłem bardzo zbuntowany, wręcz nienawidziłem siebie i innych), pomagał mi walczyć z nałogiem. Nie przypuszczałem, że to może tak obezwładnić człowieka: telewizja satelitarna, gazetki erotyczne, inne zboczenia – to wszystko powodowało, że zatapiałem się w sobie, we wprost niewyobrażalnych pokładach egoizmu i egocentryzmu, co oczywiście odbijało się negatywnie na moich relacjach z rodziną i z otoczeniem. Na dziewczyny patrzyłem tylko jak na obiekty do zaspokojenia swoich żądz. Z drugiej jednak strony było coś, czego do dzisiaj nie rozumiem – miałem jakaś dziwną więź z Matką Najświętszą. Od dawna, od zawsze...
Czytaj całość w numerze 4-2011
| poprzedni | następny | wróć |
copyright: Miłujcie się!




