Dzisiaj jest: środa 23.05.2012 | Imieniny:

Pornografia niszczy małżeństwo!

autor: świadectwo

             Pochodzę z katolickiej, głęboko praktykującej ro­dzi­ny. Od 10 lat je­stem mężatką z dwójką dzieci. Na po­zór na­sze małżeństwo jest udane. Je­ste­śmy wie­rzą­cy­mi, prak­ty­ku­ją­cy­mi ka­to­li­ka­mi. Jest jednak jedna rzecz, która spę­dza mi sen z powiek: mój mąż wcią­gnął się w nałóg por­no­gra­fii. Nie mogę z nikim o tym po­roz­ma­wiać, gdyż jest to problem bardzo oso­bi­sty. O mężu al­ko­ho­li­ku moż­na po­wie­dzieć każ­de­mu, tego na­ło­gu nie da się ukryć. Por­no­gra­fia na­to­miast to ta­jem­ni­ca wie­lu „za­an­ga­żo­wa­nych”, to rzecz strasz­na, nisz­czą­ca na­wet naj­bar­dziej uda­ne ro­dzi­ny.

           Od po­cząt­ku na­sze­go związ­ku znaj­du­ję u męża ja­kieś plu­ga­we cza­so­pi­sma. Kie­dyś było ich mnó­stwo, te­raz mniej, ale na­dal są. Mąż nigdy nie zmu­szał mnie do ni­cze­go, w na­szym współ­ży­ciu ni­gdy nie da­wał po­znać po so­bie, ja­kie ma upodo­ba­nia. Ja­kiś czas temu przy­ła­pa­łam go na ona­ni­zo­wa­niu się. To mną wstrzą­snę­ło. Mąż twier­dzi do dnia dzi­siej­sze­go, że zro­bił to jeden je­dy­ny raz, ale ja w to nie wie­rzę. Po tym, co zo­ba­czy­łam, za­gro­zi­łam, że bę­dzie­my mu­sie­li się roz­stać. Po dłu­giej roz­mo­wie zgo­dzi­łam się dać mu jesz­cze jed­ną szan­sę. Wy­da­wa­ło mi się, że wszyst­ko zmie­rza ku do­bre­mu...

Niestety, po dwóch mie­sią­cach przy­szedł po­waż­ny cios: znów go nakry­łam, gdy ner­wo­wo cho­wał plu­ga­wą ga­ze­tę. Kła­mał, że się mylę. Jednak gdy za­gro­zi­łam, że je­że­li wyj­dę z po­ko­ju, to ko­niec z na­szym mał­żeń­stwem i nic mnie nie po­wstrzy­ma, przy­znał się do winy. Coś we mnie wtedy pę­kło. Sta­łam się bar­dzo sta­now­cza i twar­da jak głaz. Mąż usilnie pro­sił mnie o roz­mo­wę i w koń­cu zgo­dzi­łam się go wy­słu­chać. Po­wie­dział, że nie są­dził, iż ten na­łóg jest tak sil­ny, i za­de­kla­ro­wał, że chce się le­czyć. To mnie prze­ko­na­ło. Wi­dzę, że się sta­ra, jed­nak czu­ję, że sam so­bie z tym nie po­ra­dzi.
            Po­sta­no­wi­li­śmy się zwró­cić do wie­rzą­ce­go sek­su­olo­ga, skon­tak­to­wa­li­śmy się z oso­bą du­chow­ną. Dużo roz­ma­wiam z mę­żem o mo­dli­twie, pro­szę go, aby za­wsze, gdy tylko nad­cho­dzą złe my­śli, prosił Mat­kę Boską i Pana Boga o po­moc. Da­łam mu do prze­czy­ta­nia kil­ka ar­ty­ku­łów z Miłujcie się! z nadzieją, że wpły­ną one na niego po­zy­tyw­nie. Po­wie­dział, że nie zda­wał so­bie spra­wy, jak cięż­kim grze­chem jest por­no­gra­fia. Nie wiem na­wet, czy się z tego spo­wia­dał; myślę jed­nak, że te­raz wie­le zro­zu­miał.
            Miałam nadzieję, że zo­sta­nie pod­pi­sa­na uchwa­ła o cał­ko­wi­tym za­ka­zie por­no­gra­fii. Niestety, bar­dzo się za­wio­dłam… Nie wiem, czy pre­zy­dent zda­je so­bie spra­wę, ile lu­dzi tym skrzyw­dził. Nie bę­dzie nam lek­ko... Ro­bię wszyst­ko, aby wy­cią­gnąć męża z na­ło­gu, ponieważ chcę mieć nor­mal­ny dom, bez kłót­ni i ze­psu­cia. Wi­dzę, że mąż bar­dzo po­waż­nie pod­szedł do spra­wy. Już to, że po­sta­no­wił wy­znać swo­ją ta­jem­ni­cę oso­bie trze­ciej, jest wiel­kim zwy­cię­stwem. My­ślę, że z Bożą po­mo­cą osią­gnie­my cel. Mąż nie wie, że pi­szę ten list, lecz pi­szę go dla­te­go, aby w na­szym wspól­nym imie­niu, choć ano­ni­mo­wo, ale pu­blicz­nie wy­po­wie­dzieć walkę złu oraz pro­sić wszyst­kich o mo­dli­twę. Wie­rzę głę­bo­ko i jak ni­gdy do­tąd, że Mat­ka Bo­ska oraz mi­ło­sier­ny Je­zus do­po­mo­gą nam i ule­czą mo­je­go męża, a tym sa­mym całą moją ro­dzi­nę. Bóg za­płać wszyst­kim, któ­rzy choć raz wspo­mną nas w swej mo­dli­twie. Ostrze­gam tych, któ­rzy wpa­dli w ten na­łóg: nie róbcie tego! Znisz­czy­cie sie­bie, swo­je ro­dzi­ny i do­pro­wa­dzi­cie do tragedii. Por­no­gra­fia jest złem – jed­nym z naj­więk­szych tego świa­ta – i na­le­ży z nią wal­czyć. Zostańcie z Bogiem!
                                                                                              Czytelniczka
Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF

poprzedni wróć