Nic dziwnego, że Kościół katolicki jest ciągle atakowany z powodu konsekwentnego braku akceptacji dla środków antykoncepcyjnych. Antykoncepcja jest szatańskim wynalazkiem, ale większość Kościołów poddała się naciskom tego świata i przestała się jej sprzeciwiać.
Jan Paweł II uczy, że Kościół uznał „za moralnie niedopuszczalne takie praktyki, jak: antykoncepcja, bezpośrednia sterylizacja, masturbacja, współżycie przedmałżeńskie, stosunki homoseksualne, a także sztuczne zapłodnienie” (Veritatis splendor, 47). Czy możemy godzić się na zło, które zostało potępione przez Ojca Świętego, największy autorytet w dziedzinie moralności?
Kiedyś faryzeusze ostro krytykowali Pana Jezusa za to, że On w szabat uzdrowił człowieka. Na to Jezus odpowiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić? Lecz oni milczeli” (Mk 3, 4). Dzisiaj uczniowie Jezusa są krytykowani za to, że nie chcą zabijać nienarodzonych dzieci i domagają się poszanowania życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci.
W kwietniu 2007 r. władze miejskie Mexico City, stolicy Meksyku, - jako jedyne w kraju – uchwaliły legalizację aborcji do 12. tygodnia ciąży.
24 kwietnia w bazylice sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe w Mexico odbyła się Msza św. w intencji dzieci, ofiar aborcji. Uczestniczyło w niej kilka tysięcy wiernych.
W pewnym momencie na cudownym obrazie pojawiło się światło płynące jakby z wnętrza wizerunku na wysokości łona Najświętszej Maryi Panny. Światło stawało się coraz intensywniejsze, przybierało kształt embrionu ludzkiego. Było bardzo czyste i białe ale nie oślepiające tak, że można było dostrzec pewne rysy i ruchy embrionu charakterystyczne dla życia płodu w łonie matki. Cudowne zjawisko potwierdzają zdjęcia fotograficzne, czynione przez świadków. (...)
Polecamy gorąco lekturę całości -- tylko w najnowszym numerze naszego dwumiesięcznika!
We wrześniu w Sejmie RP rozpoczęły się prace nad regulacjami prawnymi dotyczącymi procedury „in vitro”. Jako naukowcy i nauczyciele akademiccy pragniemy zabrać głos w tej ważnej kwestii społecznej. Życie człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia – to fakt biologiczny, naukowo stwierdzony. Procedura „in vitro”, mająca służyć przekazywaniu życia ludzkiego, jest nieodłącznie związana z niszczeniem życia człowieka w fazie prenatalnego rozwoju, jest więc głęboko nieetyczna i jej stosowanie winno być prawnie zakazane. Z publikowanych danych – z różnych ośrodków medycznych stosujących „in vitro” – wynika, że w trakcie tej procedury ginie 60−80% poczętych istot ludzkich (z brytyjskich informacji wynika, że nawet 95%).
Początek października oznaczał dla naszej 4–osobowej rodziny duże zmiany. Będąc z Kamilą małżeństwem z 14-letnim stażem, z dwójką dzieci w wieku szkolnym, dowiedzieliśmy się o poczęciu naszego trzeciego dziecka. Cieszyliśmy się bardzo.
Wspólnie z dziećmi wybraliśmy imię dla nowego członka rodziny – Józef lub Łucja. Na badanie USG wybraliśmy się całą rodziną. Po krótkim oczekiwaniu na korytarzu dowiedzieliśmy się, że na USG było widać, jak bije serce dzieciątka. Badanie wypadło bardzo dobrze. Dostaliśmy zdjęcia, dzięki którym poczuliśmy się jeszcze bardziej razem.
Po kilku dniach, 13 października, pojawiły się kłopoty. Sygnałem do alarmu było delikatne plamienie. Od lekarza dowiedzieliśmy się, że czasami tak się dzieje i podanie leku zwykle pozwala opanować sytuację. Należało jednak natychmiast jechać do szpitala. Tak zrobiliśmy. Na badaniu w szpitalnej izbie przyjęć okazało się jednak, że serce naszego dziecka już nie bije... Trudno nam było w to uwierzyć. (...)
Ciąg dlaszy tego poruszającego świadectwa -- tylko w najnowszym numerze Miłujcie się!. Zachęcamy do lektury!
Jestem typowym przykładem człowieka mającego wyższe wykształcenie, zajmującego dość odpowiedzialne stanowisko, ale nie umiejącego mądrze żyć. Wykształcenie a prawdziwa mądrość to dwie zupełnie różne rzeczy. Teraz wiem, że mądre życie to życie z Bogiem w centrum. Nie zawsze tak było...
Początek mojego małżeństwa jeszcze niedawno określałam mianem „fatalnego zauroczenia”. Przez kilka lat byliśmy z mężem przeciętnym małżeństwem: ani dobrym, ani złym. Pamiętam, że bardzo przeżyłam Pierwszą Komunię św. naszego syna. Później, niestety, zaczęliśmy się staczać po równi pochyłej. Coraz bardziej oddalaliśmy się od siebie… Na wiele lat odeszłam od Kościoła, mąż coraz częściej pił i przestał interesować się rodziną. (...)
Polecamy gorąco lekturę całości -- tylko w najnowszym numerze Miłujcie się!.
Wierność jest jedną z podstawowych cech Boga, w którego wierzymy i przed którym zawieramy sakrament małżeństwa. Wierność jest normą, a nie jakimś wygórowanym wymaganiem. I choć małżonkom czasami jest ławo dochowywać wierności, a czasami niełatwo, niezależnie od tego powinni pozostawać sobie wierni.
Sakrament małżeństwa, ustanowiony przez samego Boga od początku stworzenia (Rdz 2, 24) i potwierdzony przez Jezusa Chrystusa (Mt 19, 5-6), jest zbudowany na fundamencie wzajemnej miłości mężczyzny i kobiety, która ma swe źródło w Chrystusie. Jednak prawdziwa miłość musi być dobrowolna i wierna, inaczej nie jest żadną miłością. Bez wierności zatem małżeństwo jako takie nie ma sensu. Zawierane przed obliczem wiernego Boga małżeństwo z definicji musi być wierne: „Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym” (1 Kor 1, 9).
Gorąco zachęcamy do lektury całości tego interesującego tekstu -- tylko w najnowszym numerze naszego dwumiesięcznika.
Parę miesięcy po ślubie znalazłam się w szpitalu w bardzo ciężkim stanie: ciąża pozamaciczna, operacja i wielki ból po stracie dziecka. Po tym przeżyciu rozpoczęła się walka o cud życia. I tak co miesiąc: ból, łzy, rozczarowanie i wielki smutek, że nie mogę stać się matką, że nie mogę dać ukochanemu mężowi dziecka.
Ojciec Verlinde mówił, że wtedy, kiedy czakramy się otwierają, człowiek otwiera się na wpływ duchaciemności – ducha wrogiego człowiekowi. Dlaczego wrogiego? Verlinde argumentował, że przez długotrwałe ćwiczenia jogi człowiek zatraca swą osobowość. A przecież człowiek ma rozwijać swą osobowość, a nie ją zatracać!