Dzisiaj jest: środa 23.05.2012 | Imieniny:

Wytrwaliśmy w czystości

autor: świadectwo
Poznaliśmy się na pielgrzymce. Słysząc słowa drogi krzyżowej: rozejrzyj się dookoła, może teraz ktoś potrzebuje pomocy…, zobaczyłam kogoś, kto niósł kilka małych plecaków, pokrowiec od gitary i coś jeszcze. Wzięłam jeden plecak i tak się zaczęła nasza znajomość.
      
Po pielgrzymce spotykaliśmy się codziennie rano w kościele, potem on odprowadzał mnie do szkoły. Był trochę nieśmiały, skryty i dziwny. Denerwowała mnie ta pokora i spokój, nie pasujący do czasów, w których żyjemy.  
     Po roku znajomości powiedział mi, że nie może już dłużej dusić tego uczucia w sobie, że po prostu kocha mnie od pierwszego wejrzenia. Dla mnie słowa te były obojętne i nie wywołały żadnego wrażenia. Większą radość sprawiło to moim koleżankom, którym o wszystkim opowiedziałam.
     Spotykaliśmy się często, poznawaliśmy się bliżej. We mnie ciągle nie było ogromnego uczucia, a wręcz lekceważe
nie dla niego i jego dobroci. Nie potrafiłam się z tym pogodzić, po 2 latach postanowiłam powiedzieć prawdę. I wtedy okazało się, że ta zaledwie iskierka miłości, ciągle przez niego podsycana, zapaliła się i we mnie. Modliliśmy się razem, najczęściej psalmami lub różańcem. Może nawet częściej niż teraz. Na pierwszym miejscu był dla nas zawsze Pan Bóg i Jego wola.
     Byliśmy ze sobą ponad pięć lat, a była to miłość czysta i piękna. Dziękuję za to Panu Bogu. Trudno było wytrwać w czystości, tym bardziej, że on chciał współżyć, bo taka jest tendencja. Czasami sama nie wiedziałam, czy nie pozwalamy sobie za dużo. Pamiętam, że modliłam się wtedy o wytrwanie w czystości do św. Marii Goretti (znałam jej życiorys). Ale nigdy nie żałowaliśmy tej decyzji, wręcz odwrotnie, ciągle dziękowaliśmy sobie i Bogu, że wytrwaliśmy w czystości, pomimo wielu pokus. I było to dla nas źródłem radości jeszcze długo, długo po ślubie.
     Teraz jesteśmy już dziewięć lat małżeństwem i pomimo różnych trudności jest nam ze sobą bardzo dobrze. Naszą drogę małżeńską traktujemy jako wzajemne uświęcenie. Mamy dwóch kochanych i zaplanowanych synków. Starszy codziennie modli się o siostrzyczkę. Mamy nadzieję, że Pan Bóg spełni tę prośbę. Dzieci, pomimo zwykłych codziennych zmartwień, dają nam tyle radości.
 
     Jeśli chodzi o współżycie, stosujemy tylko naturalne metody i to jest dla nas piękne. Chciałabym przekonać młodzież, że naprawdę warto podjąć wysiłek wytrwania w czystości, to owocuje w życiu małżeńskim. Pan Bóg daje w zamian dużo więcej, niż możemy się spodziewać. Warto przekonać się do naturalnych metod, bo dzięki nim jesteśmy dla siebie prawdziwym darem.
     Często wspominamy nas samych z czasów młodości i dziękujemy Bogu za ten dar bycia ze sobą w czystości. Czystość ma wiele atutów i bardzo rzutuje na przyszłe życie. Nie warto za chwilę „przyjemności” płacić wyrzutami przez całe życie. Kiedyś byliśmy na lekcji religii i tam dawaliśmy swoje świadectwo czystości. Młodzi ludzie patrzyli na nas z niedowierzaniem, ale i z szacunkiem.
 
     Dziękuję Bogu za wszystko, co czyni w naszym życiu i powierzam Mu naszą rodzinę.
Urszula
Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF

poprzedni   |   następny wróć