Dzisiaj jest: środa 23.05.2012 | Imieniny:

Rewolucja seksualna i jej dzieci (cz. 2)

autor: Daniel Ange

Czystość – szkołą miłości

           

 

Panseksualizm, który chciałby przeniknąć wszystkie sfery życia, bu­dzi coraz większe reakcje obronne. On niesie śmierć biologiczną, śmierć mi­ło­ści, małżeństwa, rodziny, nie­na­ro­dzo­nych. Jest ojcem prostytucji, zdra­dy małżeńskiej, deprawacji młodych, pedofilii, erotomanii, rozwodów, sie­roctwa spo­łecz­nego, dewiacji, prze­my­słu pornograficznego we wszystkich jego przejawach. Dla tego prze­my­słu nie ma już barier prawnych, bo gra idzie o wielkie pieniądze i moż­na że­ro­wać na ko­rup­cji nawet wysokich urzę­dów.

             A jednak na­prze­ciw tej fali zła staje in­stynkt obronny, instynkt życia, widzący swoje opar­cie w ładzie mo­ral­nym. Ten in­stynkt wy­ka­zu­ją nie tyle ludzie od­po­wie­dzial­ni za zdro­wie spo­łe­czeństw ani za bez­pie­czeń­stwo i do­bro oby­wa­te­li, ale wła­śnie mło­dzież, nowe po­ko­le­nie. To młodzi do­strze­ga­ją czy­stość, czystość mło­dzień­czą, przed­mał­żeń­ską jako ko­niecz­ność życiową dla świata, jako za­bez­pie­cze­nie dla wszyst­kich, jako wy­zwo­le­nie dla sie­bie sa­mych. Oni chcą być ludźmi i dru­gie­go traktować jak człowieka.

            Czystość widzą przede wszyst­kim jako po­wstrzy­ma­nie się od aktów płciowych, aż do zawarcia mał­żeń­stwa, bo to jest problem ich wieku. Zo­bo­wią­za­nie, które podejmują w głębi ser­ca – albo nawet jako oświadczenie pu­blicz­ne – chcą re­ali­zo­wać nie w jakiejś izo­la­cji od śro­do­wisk ró­wie­śni­czych czy przy sztucz­nej ba­rie­rze wznie­sio­nej mię­dzy nimi a oso­ba­mi od­mien­nej płci, ale w całej otwar­to­ści na przy­jaźń, na bu­dze­nie się uczuć i ich roz­wój, na mi­łość, która w blasku Boga na­bie­ra barw i głę­bi.
            I tak mi­łość roz­kwi­ta w świe­tle, doj­rze­wa w praw­dzie, na­bie­ra pięk­na, aby któ­re­goś dnia wy­ra­zić się „jako jedno cia­ło”.
            Ruch na rzecz czy­sto­ści przed­mał­żeń­skiej bu­dzi się i wzra­sta w wie­lu kra­jach. Świad­czy to o tym, że sama na­tu­ra czło­wie­ka bun­tu­je się prze­ciw temu, co jest z nią sprzecz­ne. A do na­tu­ry czło­wie­ka na­le­ży in­stynkt rów­no­wa­gi, umiar­ko­wa­nia, od­naj­dy­wa­nia swego „optimum”.
            Już w 1994 r. dwadzieścia ty­się­cy delegatów młodzieży z or­ga­ni­za­cji Youth for Christ złożyło przed drzwiami Białego Domu w Wa­szyng­to­nie 211.840 pisemnych zobowiązań do zachowania czystości przed­mał­żeń­skiej.
            W tym roku powstał w USA ruch pod ha­słem True Love Waits (Praw­dzi­wa Miłość Cze­ka). Do dziś roz­prze­strze­nił się na wie­le kra­jów, gro­ma­dząc w swych sze­re­gach pro­te­stan­tów, ka­to­li­ków, pra­wo­sław­nych, ży­dów oraz mu­zuł­ma­nów. Jego człon­ko­wie skła­da­ją krótkie oświad­cze­nie: „Zo­bo­wią­zu­ję się przed Bo­giem, moją ro­dzi­ną i mymi przy­ja­ciół­mi żyć w czy­sto­ści do ślubu”.
            Młodzi z Ameryki, Kanady i Europy manifestują swoją wolę życia w czystości, przy okazji masowych spo­tkań lub nabożeństw. W trakcie tych ostatnich składają swoje przy­rze­cze­nia na stop­niach oł­ta­rza i otrzymują spe­cjal­ne bło­go­sła­wień­stwo, po­prze­dzo­ne we­zwa­niem nad nimi mocy Ducha Świę­te­go.
            Oj­ciec Da­niel Ange sam wy­stę­po­wał z apelem o składanie takich przy­rze­czeń przy oka­zji spotkań z mło­dzie­żą. Liczył na od­waż­ne jednostki, zgłaszały się zaś setki, a nawet tysiące mło­dych. To jakiś wy­raź­ny znak czasu ta tęsknota za oczysz­cze­niem serca, uczuć, wyobraźni, za wskrzeszeniem miłości do nowego życia na słowo Je­zu­sa: „Wyjdź z grobu!”.
            Dzisiaj nie sposób obronić swej czystości bez pomocy Ducha Świę­te­go. Czystość to dar Boga, ale Bóg nie odmawia go nikomu, kto Go prosi z pokorą i zaufaniem. Ci, którzy pod­ję­li z Bogiem tę próbę życia, odkrywają krok za krokiem zmianę, która się dokonuje w nich i wokół ich osoby. Oto kilka wypowiedzi:
            „W czystości odkrywa się cno­ty samokontroli, panowania nad sobą, szacunku dla drugiego człowieka, rów­no­wa­gi. Przeciw presji społecznej mło­dzi wymyślili łagodny opór, wy­bra­li wolność osobistą. Religię pan­sek­su­ali­zmu uważają za równie nie­zno­śną jak religię zakazów. To taka sama nie­wo­la, nie do przyjęcia. Podnoszą się licz­ne głosy: »Koniec z wrzawą wokół sek­su«”.
            „Wybrałam wstrzemięźliwość. To mnie zupełnie odmieniło. Męż­czyź­ni patrzą na mnie w inny sposób. Jak­by zdawali sobie sprawę, że jestem w in­nym świecie, wyżej... Uczciwe sto­sun­ki między ludźmi są na wagę zło­ta”.
            „Wstrzemięźliwość to rytuał przy­go­to­wu­ją­cy do święta. Biorą nas za istoty po­za­ziem­skie, a przecież nic nie wy­my­śli­li­śmy nowego: za cza­sów na­szych dziad­ków nikt się nie dziwił dzie­wic­twu. Za­pew­niam młodych, że można żyć bar­dzo normalnie i szczę­śli­wie bez »łóż­ka«”.
            Lekarz specjalista, zaj­mu­ją­cy się AIDS, daje świadectwo o swoim ży­ciu:
            „Je­stem szczę­śli­wy, że je­dy­na ko­bie­ta, z którą współ­ży­łem, to była moja żona. Je­stem szczę­śli­wy, że przed ślubem nie mie­li­śmy sto­sun­ków. Dla nas to zna­czy­ło, że an­ga­żu­je­my się cał­ko­wi­cie, że szanujemy wolność i dobro jed­no drugiego. Do chwi­li na­sze­go ślubu mogliśmy się roz­stać. Jak wiele zaręczyn nie do­pro­wa­dza do ślu­bu i jak wiele po­win­no było być ze­rwa­nych, bo nie pro­wa­dzi­ły do szczę­śli­we­go mał­żeń­stwa. Trzeba znać czyn­ni­ki wa­run­ku­ją­ce szczę­ście mał­żeń­skie i kry­te­ria, któ­rych prze­strze­ga­nie może według prze­sła­nek zdro­wo­roz­sąd­ko­wych gwa­ran­to­wać, że mał­żeń­stwo będzie uda­ne. To moja żona i ja sam stwo­rzy­li­śmy ra­zem cały nasz ję­zyk miłości. On jest tyl­ko nasz. On jest na­szym se­kre­tem. To jest nasz ogród za­mknię­ty. Nikt nie ma prawa wejść do naszej sfe­ry in­tym­no­ści. Za każ­dym razem, gdy do tego ogro­du wcho­dzi­my, jest to wyraz na­sze­go naj­głęb­sze­go za­an­ga­żo­wa­nia i wza­jem­ne­go zro­zu­mie­nia. Je­stem szczę­śli­wy, że w tych chwi­lach mi­ło­ści mogę wy­zna­wać żonie, że ni­gdy nie było in­nej osoby na jej miej­scu. To mo­jej żonie da­łem moje ciało i ja do niej tylko na­le­żę. To jest więź nie­sły­cha­nie moc­na. I jak przy­cho­dzą trud­no­ści – a za­wsze przyj­dą – mam bez po­rów­na­nia więcej siły, aby od­da­lić po­ku­sy szu­ka­nia przy­jem­no­ści gdzie in­dziej, niż gdybym za­cho­wał w pa­mię­ci zwy­cza­je przed­mał­żeń­skich przy­god­nych zna­jo­mo­ści”.
            Młodzi zobowiązujący się do zachowania czystości przed­mał­żeń­skiej składają takie oświad­cze­nie na rok albo na czas do ślubu i otrzy­mu­ją specjalne bło­go­sła­wień­stwo. Nie­któ­rzy na­de­sła­li swoje świa­dec­twa ojcu Da­nie­lo­wi Ange’owi.
            Jeunesse-Lumière to stwo­rzo­ny przez o. Daniela Ange’a ośro­dek, gdzie młodzi ludzie mogą spę­dzić rok lub jakiś czas, od­da­jąc się Bogu w czy­sto­ści. Są mię­dzy nimi też mał­żeń­stwa. Nie­któ­rzy leczą wtedy swoje zra­nie­nia, wra­ca­ją do du­cho­we­go zdro­wia, od­zy­sku­ją sza­cu­nek dla samych sie­bie. Oto kilka świadectw osób, które trafiły do Jeunesse-Lumière:
„Rok temu przy­by­łam tu z ser­cem cięż­kim od smut­ku i z cia­łem zbru­ka­nym, bo szu­ka­jąc mi­ło­ści, od­da­wa­łam się każ­de­mu, kto mi ją obie­cy­wał. Dzię­ki ojcu Da­nie­lo­wi Ange uklę­kłam na stop­niach ołtarza. Pra­gnę­łam ze wszyst­kich sił odzyskać czy­stość ser­ca, aby móc je oddać któ­re­goś dnia temu, z którym miłość po­łą­czy­ła­by nas na całe życie na zie­mi i po­tem też. Praw­dzi­wa mi­łość jest moc­niej­sza niż śmierć. Chry­stus i Jego miłość są tego dowodem. On mnie wzmocnił. Dzię­ki Nie­mu uniknęłam pokus i nie upa­dłam zno­wu. Panie, pra­gnę, byś był moją la­tar­nią morską w ciem­no­ściach. Pra­gnę nadal sza­no­wać swoje ciało, któ­re jest Twoją świą­ty­nią, i nie nisz­czyć go przez seks i nar­ko­ty­ki”. Syl­wia
            „Dlaczego tak długo szu­ka­łam? Dlaczego raniłam swoje ręce, dra­piąc beznadziejnie twardą skałę, podczas gdy tlący się pło­my­czek w moim ser­cu wska­zy­wał, że wyj­ście z ciem­ne­go tu­ne­lu znajduje się na prze­ciw­le­głym krańcu? (...)
            I stało się świa­tło w nocy – ja­kie świa­tło! Wstaje się ze wszyst­kich swo­ich upadków ży­cio­wych, ja­kie­kol­wiek były ich przy­czy­ny. Jeżeli ma się ła­skę bycia czy­stym, czło­wiek czuje się lek­ki, zba­wien­nie lekki!”. Vio­la­ine, 19 lat
            Młodzi, któ­rzy po przy­rze­cze­niu czy­sto­ści po­tem za­war­li zwią­zek mał­żeń­ski, mówią: „Celibat mi­ło­ści: co za bo­gac­two, uzdrowienie spoj­rze­nia, wol­ność! Po raz pierw­szy tego roku od­czu­łem, co to znaczy ko­chać i być kochanym w całej głę­bi, w całej praw­dzie. Co za przełom!”.
            „W naszym życiu zaczął się nowy etap: w co­dzien­no­ści nasz Pan uczy nas, że szczę­ście jest bar­dzo pro­ste. Każ­de­go dnia do­zna­je­my ra­do­ści bycia razem, cie­szy­my się roz­wo­jem naszej có­recz­ki Mi­riam, roz­ko­szu­je­my się jej uśmie­cha­mi. Prze­ży­li­śmy cu­dow­ny rok i je­ste­śmy pew­ni, że w cią­gu tego roku Pan zasiał ziar­no. Wie­rzę, że do koń­ca życia bę­dzie­my się ra­do­wać tym, co zasiał. On dał nam pod­sta­wę. To jest to! On po­ło­żył fun­da­men­ty”.
Daniel Ange (oprac. Te­re­sa Tysz­kie­wicz)

 

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF

poprzedni   |   następny wróć