Dzisiaj jest: środa 23.05.2012 | Imieniny:

Mały cud Ojca Pio

autor: świadectwo
Mam 20 lat. Wszystko rozpoczęło się siedem lat temu, gdy zacząłem dojrzewać i poznawać własne ciało. Wtedy wszedł w moje życie samogwałt. Czytałem wówczas słynne „Bravo” i z niego dowiedziałem się, że to nic szczególnego: onanizuje się wiele nastolatków. „Przecież w gazecie nie mogą kłamać” – myślałem wtedy. Jakże się myliłem!

 

 
Przed bierzmowaniem zacząłem dostrzegać, że robię coś złego.
Miałem roczną przerwę. Myślałem, że skończyłem z tym grzechem, ale zaczęło się na nowo. Kupowałem pisma pornograficzne. Wstydziłem się tego bardzo, ale byłem już uzależniony, gdyż od samogwałtu można się uzależnić jak od alkoholu i narkotyków. Oddaliłem się od Boga. Nie był mi potrzebny. Miałem własnego boga, który pozwa
lał mi na samogwałt.
 Wiedziałem, że robię źle, ale nie mogłem przestać. Chodziłem do spowiedzi i niezbyt szczerze żałowałem...
Do Boga zacząłem powracać za sprawą babci. To ona podsyłała mi „Miłujcie się!”.Całkiem niedawno przeczytałem artykuł o Ojcu Pio i zacząłem go prosić o wstawiennictwo u Pana. Postanowiłem iść do szczerej spowiedzi, częściej się modlić, codziennie odmawiać Koronkę do Miłosierdzia i jak najczęściej różaniec.
Dziś już się nie onanizuję, nie czuję pokus. Bóg, Maryja i ojciec Pio pomogli mi przejść metamorfozę. Przeobraziłem się w kogoś lepszego niż byłem przez ostatnie 7 lat, a wszystko dzięki modlitwie do błogosławionego Ojca Pio. To jest mój mały-wielki cud.         Myślę, że każdy może mieć taki cud w swoim życiu. Mam nadzieję, że ci, którzy sami gwałcą swoje ciało, za sprawą modlitwy przestaną to robić. Modlę się o to.
Niech Pan będzie z nami wszystkimi. Alleluja!
 
Marek
Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF

poprzedni   |   następny wróć