Dzisiaj jest: środa 23.05.2012 | Imieniny:

Jezus mnie nie opuści

autor: świadectwo

            Mam na imię Piotr, skoń­czy­łem 18 lat. Borykam się z pro­ble­mem ma­stur­ba­cji. Czy­ta­jąc ko­lej­ne świa­dec­twa, po­sta­no­wi­łem złożyć własne, dosyć podobne.

 

           Mój problem za­czął się od około 10. roku życia. Wtedy bar­dzo mod­ne były cza­so­pi­sma typu Bra­vo. Nie wiem na­wet, kiedy to wszyst­ko wy­mknę­ło mi się spod kon­tro­li. Teraz ża­łu­ję, ale jest już za póź­no na żale, mu­szę z tym żyć i cią­gle wal­czyć. Jesz­cze 2 lata temu w ogóle nie zda­wa­łem so­bie sprawy, że po­peł­niam grzech i że je­stem uza­leż­nio­ny. My­śla­łem, że to nor­mal­ne, a co gor­sza – że po­trzeb­ne. Ży­łem w ciągłym za­kła­ma­niu. Przyj­mo­wa­łem Komunię św., na­wet nie po­dej­rze­wa­jąc, że przyj­mu­ję Jezusa do grzesz­ne­go serca.
            Po jakimś czasie zacząłem wal­czyć z tym grzechem. Na początku po­sta­no­wi­łem pozbyć się wszyst­kich de­mo­ra­li­zu­ją­cych, deprawujących czasopism. To było nie tylko Bra­vo, ale również gazety por­no­gra­ficz­ne, ponieważ po­trze­bo­wa­łam, niestety, coraz ostrzej­szych. Na­stęp­nym krokiem była szcze­ra spowiedź. Pod­cho­dząc do kon­fe­sjo­na­łu, czułem, jak serce mi bije coraz mocniej, bałem się i wsty­dzi­łem; jakiś głos przekonywał mnie, żebym to ukrył. Lecz gdy od­cho­dzi­łem od kon­fe­sjo­na­łu, miałem wra­że­nie, że zrzu­ci­łem z siebie jakiś ogrom­ny cię­żar. Zaraz po tym przy­stą­pi­łem do Ko­mu­nii św. Byłem bar­dzo za­do­wo­lo­ny z tego, co dokonało się w mojej duszy. Byłem szczęśliwy, że mogę przy­jąć Boga w osobie Je­zu­sa Chry­stu­sa do czystego serca. Moje opa­mię­ta­nie się zawdzięczam w dużej mierze pew­ne­mu księdzu, który uczył mnie religii. Po jednej z lekcji, na któ­rej poruszył temat masturbacji, za­czą­łem się głęboko zastanawiać nad sobą, a jed­no­cze­śnie szukać literatury ka­to­lic­kiej, któ­ra by coś o tym mówiła. Wte­dy właśnie na­tra­fi­łem na Miłujcie się!. Od tej pory czytam każdy numer tego czasopisma.
            Jest mi jeszcze ciężko i cza­sa­mi upadam. Ale wiem, że Jezus mnie nie opuści. Nigdy się nie poddam, będę walczył aż do skutku. Zachęcam wszyst­kich do walki – do walki o do­bro, o czystość, o godność człowieka. Bronią w tej walce jest modlitwa, więc wszystkich do niej zachęcam. Modlę się za wszystkich, którzy mają problemy po­dob­ne do moich, oraz proszę o mo­dli­twę w mojej intencji. Szczęść Boże!
                                                                       Piotr
Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF

poprzedni   |   następny wróć