

Boga nie można poganiać
Chciałabym odpowiedzieć na list Kini z numeru 3-4/2001. Chodzi o szukanie miłości. Kiniu, zaczęłaś jej szukać w wieku 16 lat – wcześnie, ale powiem Ci, że ja szukałam jeszcze wcześniej.
Zaczęłam szukać miłości chyba już w wieku 10 lat. Umysłowo i uczuciowo byłam bardzo dojrzała, skoro już wtedy chciałam mieć męża, dziecko i rodzinę – szczęśliwą rodzinę, nie tę, w której aktualnie tkwiłam. Bardzo mnie bolało, że moja mama nie zachowywała się jak prawdziwa matka... Owszem, troszczyła się o dobra materialne i żeby jej dzieci nie chodziły głodne, ale zapomniała o uczuciach. Nie miała w sobie serdeczności i czułości prawdziwej matki. Niby ją kochałam, ale nie była to taka szczera miłość. Mama nie potrafiła być troskliwą, czułą, ciepłą opiekunką. Zawsze chodziła niezadowolona, kąśliwa, ponura. Nie było w niej matczynego dobra, za którym tak bardzo cały czas tęskniłam. Wtedy też, Kiniu, zaczęłam się modlić i prosić Boga o męża – dobrego męża. Trwało to wiele lat, zanim spotkałam tego, którego uznałam za właściwego. Zawsze unikałam chłopaków. Dziwiło mnie to, że dziewczyny bez głębszego zastanowienia spotykają się z nimi, nie patrzą na ich „jakość”, tylko na „ilość”. Ja czekałam na tego jedynego i trzymałam się jednej zasady: musiał mi się spodobać od razu. Ufałam swojej intuicji. Zanim spotkałam mojego chłopaka, byłam bardzo niecierpliwa. Miałam poczucie, że moje modlitwy nie są wysłuchiwane.
| poprzedni | następny | wróć |




