Dzisiaj jest: środa 23.05.2012 | Imieniny:

Młodzież

problemy młodzieży
  • „Szukałem Was, a teraz Wy przyszliście do mnie”
  • On zawsze nas szukał. Wychodził nam naprzeciw, pielgrzymował do krajów i miast, w których żyliśmy. Zapraszał na Światowe Dni Młodzieży. Chciał się spotkać z każdą i z każdym z nas. Na każdą i każdego chciał spojrzeć z miłością. Każdej i każdemu chciał opowiedzieć o Chrystusie. Mówił, że nam ufa, że w nas wierzy, że jesteśmy Jego nadzieją. I my widzieliśmy, że tak właśnie nas postrzega, że w Jego głosie nie ma nuty fałszu. I dlatego swoim młodzieńczym entuzjazmem żywiołowo odpowiadaliśmy na Jego wezwanie. Jeździliśmy za Nim, staliśmy pod Oknem, kiedy trzeba, wchodziliśmy na drzewa i słupy, śpiewaliśmy, wiwatowaliśmy... Chłonęliśmy Jego słowo. Słuchaliśmy, kiedy mówił, jak nie umierać za życia. A kiedy umierał, uczyliśmy się, jak żyć. W godzinie śmierci i pogrzebu naszego Papieża przyszliśmy na place, do kościołów, do własnych serc. Chcieliśmy być wierni – i byliśmy. Teraz nadal Papież nas szuka. Woła każdą i każdego z nas po imieniu swoim łagodnym i przynaglającym głosem. Woła bogactwem swojej nauki. A my czujemy w głębi, że i tym razem nie możemy Go zawieść. Że przyszedł czas, by czerpać ze skarbca Jego mądrości, by być na miarę nadziei pokładanej w nas przez Jana Pawła II.

     
  • Uzależnienie od doznań seksualnych
  • Czystość jako postawa

     
    W środowiskach odrzucających chrześcijańską hierarchię wartości panuje przekonanie, że jedyny sens nadaje życiu przyjemność. Według tego ujęcia przyjemność uważana jest za zasadniczy element „szczęścia”. Ponieważ działanie seksualne daje przyjemność, jest więc przyjmowane za źródło „szczęścia”. Z tego przekonania wypływa wniosek, że zadowolenia płciowego można szukać bez względu na inne wartości, uważane są one bowiem za podporząd­kowane przyjemności seksualnej. Ludzie naprawdę często opowiadają się za taką właśnie filozofią. Charakteryzuje ona społeczeństwo konsumpcyjne. Nie jest to jednak bynajmniej filozo­fia tylko naszych czasów. Głosili ją już starożytni hedoniści i epikurejczycy.
  • Za bardzo Ciebie szanuję...
  • Kiedy czytam w świadectwach o tym, że autoerotyzm niszczy osobowość, wyjaławia, pozbawia godności, wykrzywia sumienie... mogę tylko powiedzieć, że jest to faktem. Do dzisiaj nie nawiązałam trwałej, zdrowej relacji z mężczyzną.
  • Korzenie muzyki techno
  • Mam 38 lat. Jestem mężem wspaniałej żony i ojcem czwórki dzieci. Historia, którą chcę wam opowiedzieć, rozpoczęła się, gdy miałem mniej więcej 13-14 lat. Wtedy właśnie zaprowadzono mnie do człowieka, który nazywał się Harris i jeździł po Polsce jako uzdrowiciel, nakładając na ludzi ręce. Po dwóch wizytach u niego rozpoczął się mój powolny proces odchodzenia od Kościoła. Z każdym rokiem byłem coraz dalej od ołtarza, aż któregoś dnia znalazłem się zupełnie na zewnątrz kościoła. Gdy miałem 18 lat, przytrafiła mi się możliwość wyjazdu za granicę, z której skorzystałem. Tak znalazłem się w Niemczech. Przez wszystkie lata mojego pobytu tam, coraz bardziej stawiałem siebie w centrum, coraz częściej i w coraz poważniejszy sposób przekraczałem Boże przykazania.
  • Wybrać miłość
  • Prelekcje Pameli Stenzel o czystości przedmałżeńskiej porywają młodych ludzi na całym świecie. Już na 11 języków przetłumaczono Sex Has a Price Tag, pogadankę wygłoszoną podczas spotkania z amerykańską młodzieżą. Poniżej publikujemy fragmenty tego wystąpienia.

     

  • Zaproszona do wolnego wyboru czystości
  •  

    Problem z seksualnością zaczął się u mnie bardzo wcześnie, bo z jednej strony byłam ogromnie ciekawa, a z drugiej strony nie miałam dostatecznej opieki rodziców – którzy zresztą rozwiedli się, kiedy miałam 3 lata. Gdy oglądam się wstecz, stwierdzam, że podłoże do działalności szatana było prawie idealne. Pan Bóg był wtedy w naszym życiu tylko od święta, więc trudno powiedzieć, bym się modliła. Po prostu – ani nie umiałam się modlić, ani nawet nie wiedziałam, że mogę (właściwie było to coś obcego). Co do ciekawości – to usilnie chciałam się dowiedzieć, jak to jest z kwestią „skąd się biorą dzieci?”, i już w przedszkolu docierały do mnie szeptaną drogą teorie (że przez pocałunek, na przykład), które chętnym uchem wyłapywałam.
  • Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych
  •  

    Jak w większości przypadków moje uzależnienie zaczęło się od czytania gazet dla młodzieży. Miałam 13 lat i czułam się dorosła. Z niecierpliwością czekałam na kolejny numer Bravo. Podświadomie czułam, że nie są to wartościowe gazety, dlatego też rodzice nigdy nie dowiedzieli się, że je czytam. Oszukiwałam samą siebie, usprawiedliwiając się, że interesują mnie informacje o gwiazdach muzyki. Tak naprawdę każdy numer zaczynałam od stron „intymnych”. Kiedy skończyłam 14 lat, chciałam przekonać się, co to takiego orgazm. Tyle o nim czytałam. Jeden raz nie wystarczył...
  • Zniewoliły mnie żądze
  • Siedem tygodni temu wydarzyło się coś, co zmieniło moje życie. Od tamtej pory świat pozostał taki sam, tylko, że ja inaczej go widzę.

    Był piątek, pojechałem do starej znajomej – przyjaciółki, choć to słowo brzmi bardzo fałszywie. Oboje wiedzieliśmy, że spotykamy się tylko po to, by zaspokoić swoje potrzeby seksualne – dwoje egoistów, którzy świadczą sobie usługi. Wydawało mi się, że seks jest czymś pięknym, dobrym i przyjemnym, czymś, co daje szczęście, po co warto jest żyć. Nie wiem, dlaczego tak myślałem. „Myślałem” to za mało powiedziane – ja w to głęboko wierzyłem. Faszerowany przez lata podobnymi treściami, malowałem swój obraz „szczęścia”. Zniszczony przez grzech onanizmu, sterowany przez popęd płciowy, przez całe życie widziałem w kobietach tylko to, co chciały zobaczyć moje żądze. To one w inteligentny sposób manipulowały moim rozumem i wolną wolą. Zniewoliły mnie dawno temu i w dodatku pozwalały wierzyć, że jestem wolny. Zabawne jest, jak łatwo sami zawiązujemy sobie oczy, usta, ręce, aż w końcu wchodzimy do więzienia i jeszcze potrafimy mówić i wierzyć, że jesteśmy wolni i szczęśliwi.
  • Gra o najwyższą stawkę
  •   W ostatnim czasie znowu stoczyłam się na to dno, jakim jest samogwałt. Wystarczyło doprawdy niewiele. Głupia, można powiedzieć, sprawa. Pewne niepowodzenie w szkole, może zbyt wysoko postawiona poprzeczka, której nie zdołałam przeskoczyć. To tak, jakby zespół piłkarski Macedonii po zakwalifikowaniu się do Mistrzostw Europy, awansował do ćwierćfinału, w którym wygrał, powiedzmy z Francją, a następnie do półfinału. Wszyscy ogłosili go już „czarnym koniem” zawodów i upatrywali w nim sensacyjnego faworyta do zdobycia złotego medalu. Przyszedł półfinał, dajmy na to z Hiszpanią. Macedonia przegrała mecz i musiała spakować walizki....

    Posłużyłam się tym przykładem, aby ukazać, że trzeba cieszyć się tym, co się ma, i bardzo ciężką pracą dążyć do osiągnięcia większych sukcesów. Zgubna jest wiara w siebie, w swoje możliwości, nawet jeśli te „bajania” podbudowane są ufnością Bogu. Nie należy zachłysnąć się tym, że inni nas chwalą. To wszystko jest bardzo trudne... Teraz już o tym wiem.
     
  • Moje największe zwycięstwo
  •  Całe życie w miarę regularnie chodziłem do kościoła, rzadko jednak korzystałem z sakramentów. O Bogu zacząłem myśleć na serio podczas rekolekcji w Domu Słowa u ojców redemptorystów w Toruniu. Spotkałem tam żywą wiarę i dobro wyraźnie kontrastujące z moim ówczesnym konsumpcyjno-imprezowym stylem życia. Niedługo po rekolekcjach trafił do moich rąk jeden z numerów Miłujcie się!. Bardzo duże poruszenie i zakłopotanie wywołały we mnie artykuły na temat czystości. Uświadomiłem sobie, w co wdepnąłem... Rozpocząłem walkę z pornografią. Niestety, moja leniwa natura sprawiła, że długo w tym nie wytrwałem, zacząłem uciekać od spraw swojej duchowości. Swoje podejście do tego całego świństwa tłumaczyłem „biologicznie” – hormonów nie da się oszukać, wszyscy to robią.