

Młodzież
Nie tak dawno temu – jak może pamiętacie – pisałem o tym, jaką chciałbym mieć żonę. Dzisiaj chcę podzielić się z Wami kilkoma myślami na temat mojej wymarzonej rodziny.
Czystość nadaje głębię naszemu życiu
Jako dziecko często doświadczałem lęku. Już we wczesnym dzieciństwie znalazłem sobie „pocieszenie” w fantazjach związanych z nagością oraz w tzw. podglądactwie. Kiedy uświadomiono mi, że nie wolno tego robić, szybko się zorientowałem, że mogę podobnie zmienić stan swojej świadomości przez patrzenie na zdjęcia roznegliżowanych kobiet, które znajdowałem w czasopismach oraz w albumach z malarstwem. Gdy jednak na początku szkoły podstawowej dowiedziałem się, że to jest grzech, postanowiłem, że już nigdy nie popełnię żadnego aktu nieczystości. Odtąd przez 7 lat zachowywałem czystość seksualną.
W życiu tego człowieka było wszystko: sport, praca naukowa na Politechnice Krakowskiej, zagraniczne wyjazdy, turystyka, przyjaciele, żona, dzieci, radość, modlitwa... Z tych elementów inż. Jerzy Ciesielski zbudował drogę do Nieba.
Zawsze byłam energiczną, pełną radości życia dziewczyną. W pewnym okresie mojego życia zaczęło się to jednak zmieniać – zbyt poważnie podchodziłam do niektórych trudności, łudząc się na dodatek, że sama im podołam. Problemy zaczęły mnie po prostu przerastać. Przeżywałam bardzo atmosferę w swoim domu, w którym były ciągłe awantury, chowanie uraz itd. Poza tym – jak większość dziewcząt w moim wieku – uważałam, że jestem za gruba...
Tuż przed tegorocznymi rekolekcjami RCS w Krynicy-Zdroju doświadczyłem załamania. Bardzo mnie przygniatała moja bezradność, mój egoizm, brak silnej woli i ciągłe upadki w te same grzechy – od 7 lat zmagam się z nałogiem samogwałtu i oglądania pornografii. Całe moje życie było tym zatruwane przez bardzo długi czas; stopniowo traciłem wrażliwość, uczyłem się patrzeć na dziewczęta tylko egoistycznie, zmysłami, a nie duchem.
Mam 22 lata i od 4,5 roku mam wspaniałego chłopaka, a on ma mnie. Nasza droga rozpoczęła się już w szpitalu, gdzie nasze mamy leżały wspólnie na sali porodowej. Darek urodził się 6 godzin wcześniej i już czekał na mnie w łóżeczku w pokoju dla noworodków. Niestety, byliśmy wtedy jeszcze nieświadomi wzajemnej obecności, ale chyba można tu mówić o przeznaczeniu. Formalnie poznaliśmy się w szkole średniej, gdzie uczyliśmy się w jednej klasie. Zanim zaczęliśmy ze sobą chodzić, zrodziła się między nami przyjaźń, dzięki czemu znaliśmy swoje poglądy na Boga, małżeństwo i rodzinę.
Cześć! Jak kiedyś Wam wspominałem, czytuję czasami czasopisma dla dziewcząt. W każdym kiosku znajduje się ich duży wybór. Wiele tytułów, ale w środku zawsze mniej więcej to samo – barachło. Czytam, oczywiście nie dla przyjemności, lecz po to, aby lepiej poznać sposoby działania nieprzyjaciela. Lektura wprowadza mnie nieodmiennie w przygnębiający nastrój. Chodzę wtedy do sąsiadów, którzy mają dzieci, i podsuwam im myśl, żeby może wytoczyć gazecie mały procesik (tak jak to zrobiono w Niemczech). No, na przykład o nakłanianie dzieci i młodzieży do działań grożących różnymi chorobami, w tym AIDS – a więc niebezpiecznych dla zdrowia i życia. Albo o nakłanianie do czynów uzależniających. Kilka takich procesików i można by skutecznie przerwać „Drang nach Osten” firmy Bauer czy Axel Springer. Niech sobie idą z torbami z powrotem do Niemiec. I niech też koniecznie zabiorą ze sobą swoich polskich współpracowników (albo lepiej powiedzieć – kolaborantów).
We wczesnej młodości popadłem w nałóg masturbacji. Miałem kilkanaście lat, kiedy razem z kolegami oglądałem pierwsze czasopisma erotyczne z Zachodu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że jest to grzechem. Kiedy po kilku latach to sobie uświadomiłem, podjąłem walkę z tym nałogiem, co nie było wcale łatwe. Pojawiły się wtedy w polskiej TV filmy z intymnymi scenami, a w godzinach nocnych filmy erotyczne. Nigdy nie kupiłem żadnego pisma erotycznego ani filmu, a mimo to to wszystko wlewało się do mojego życia ze wszystkich stron. Czytałem wypowiedzi tzw. specjalistów – terapeutów i psychologów, którzy sądzili, że masturbacja to nic złego, że to takie ludzkie, zupełnie normalne i nieszkodliwe – i uspokajałem się na pewien czas. Nie umiałem jednak zagłuszyć sumienia. Dziś z całą świadomością stwierdzam, że te naiwne opinie to bzdury i kłamstwa.






