Dzisiaj jest: piątek 30.07.2010 | Imieniny:

Mity wokół średniowiecza

autor: Grzegorz Kucharczyk
Niczym innym jak obłudą jest oskarżenie średniowiecza o ciemnotę i zabobony w naszych czasach, kiedy to wystarczy otworzyć pierwszą lepszą gazetę lub obejrzeć programy w telewizjach kablowych, żeby się przekonać, jak wielkim powodzeniem cieszą się rozmaite wróżki, układacze tarota i uzdrowiciele filipińscy…

Wbrew temu, co twierdzą autorzy „czarnej legendy” inkwizycji, inkwizytorzy nie byli żądnymi krwi przygłupkami. Przede wszystkim szereg inkwizytorów zostało po śmierci wyniesionych na ołtarze (np. inkwizytorem był XVI-wieczny papież, św. Pius V). (...)

Trzeba pamiętać, że inkwizycja – rozumiana jako badanie przez Kościół spraw dotyczących herezji – pojawiła się w Europie w konkretnym kontekście historycznym, tzn. gdy na południu Francji (Prowansja, Langwedocja) zaczęła szerzyć się niebezpieczna – nie tylko pod względem religijnym, ale i społecznym – herezja katarów (albigensów). Mówiąc językiem współczesnym, była to groźna sekta – z całą sekciarską „metodologią” podejścia do swoich adeptów (pranie mózgu, przejmowanie majątku itp.). Albigensi odwoływali się do dawnej herezji manicheizmu, która sprowadzała się do diagnozy, że stworzenie jest czymś złym, jest dziełem „złego Boga”. W konsekwencji czymś złym jest ludzkie ciało (nie jest to „świątynia Ducha Świętego”, jak uczy Kościół; stąd można, a nawet należy je niszczyć – na przykład w wyuzdanej rozpuście), ale i społeczeństwo. Iluż współczesnych rodziców, których dzieci zaplątały się w jakąś sektę, życzyłoby sobie twardej rozprawy (przede wszystkim państwa) z sekciarzami.

Na tego rodzaju zapotrzebowanie odpowiadała właśnie inkwizycja...

 

 

Chcesz przeczytać już dziś? Zobacz e-prenumerata!

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF

poprzedni   |   następny wróć