„Wysłuchaj, o Panie, jęku, który wznosi się z tego miejsca, jęku zmarłych z otchłani Metz Yeghern, krzyku niewinnej krwi, która woła jak krew Abla, jak Rachel płacząca za swoimi dziećmi, których już nie ma” – to pierwsze słowa modlitwy Jana Pawła II, którą odmówił 26 września 2001 roku w Muzeum Ludobójstwa Ormian w Erewaniu, podczas swojej apostolskiej wizyty w Armenii.
Kościół nie usprawiedliwiał nigdy przypadków okrucieństwa i niesprawiedliwości popełnianych przez Hiszpanów i Portugalczyków w Nowym Świecie, a było ich niemało. Dostrzegał je i zdecydowanie piętnował.
Na osobne omówienie zasługuje podjęta przez władze PRL-u próba rozbicia Kościoła od wewnątrz. Na wzór Związku Sowieckiego oraz innych reżimów komunistycznych w Europie Środkowej, także komuniści w Polsce powołali do życia ruch „księży patriotów”, który miał uderzać w jedność Kościoła polskiego od wewnątrz.
Zakaz budowy kościołów
Jednym z przejawów kolejnej fali restrykcji wobec Kościoła, podjętych po 1956 roku, było konsekwentne odmawianie przez władze wydawania zezwoleń na budowę nowych kościołów. W 1957 roku, jeszcze na fali „odwilży”, udało się uzyskać takie zezwolenie w Kraśniku. Jednak dwa lata później władze anulowały swoją decyzję. W tej sytuacji, w nocy z 23 na 24 czerwca 1959 roku, mieszkańcy Kraśnika sami zaczęli wznosić prowizoryczną kaplicę nieopodal przydrożnego krzyża brzozowego, na peryferiach miasta.
Pragnieniem księdza prymasa Wyszyńskiego było, aby jego List pasterski o Społecznej Krucjacie Miłości był „czytaniem duchowym, osnową konferencji i rozważań w czasie rekolekcji wielkopostnych” w 1967 r. Ale wtedy nie było łatwo rozprowadzać teksty Prymasa tak, aby trafiły do każdej parafii.
Kamienie wołać będą...
Młody oficer armii radzieckiej Anatolij miał ten zwyczaj, że gdziekolwiek stacjonowała jego jednostka, po zajęciach wsiadał w samochód i zwiedzał okolicę. Nieraz zapuszczał się dosyć daleko. Buszując po osadach i pustkowiach, natrafiał na kępy krzaków i wybujałych traw, które skrywały coś, czego nie znał – krzyże. Małe, drewniane, jedno- i dwuramienne, świeże i pochylone ze starości, z napisami i bez... Wszędzie były te krzyże, milczące, a jednak go wołały; ledwie widoczne w zaroślach, a przecież wskazywały mu jakąś rzeczywistość, o której nie miał pojęcia. Potem trafiła do jego rąk książka, która mu tę rzeczywistość wyjaśniła. Było to Pismo święte.
Zainstalowanie komunistycznej władzy w Polsce na bagnetach sowieckiej armii, podobnie jak w innych krajach Europy Środkowej, oznaczało rozpoczęcie konfrontacyjnej polityki totalitarnego państwa komunistycznego wobec Kościoła katolickiego.
Duszpasterz Wołynia
Po decyzji pozostania na Wołyniu i opuszczeniu transportu „repatriantów” ojciec Serafin Kaszuba musiał zadbać o uzyskanie obywatelstwa radzieckiego, w przeciwnym razie byłby zaraz aresztowany jako podejrzany włóczęga. Ażeby dostać paszport (dowód osobisty) należało mieć stałe zameldowanie i pracę. Udał się więc do Równego i tam się zameldował. Jako pracę podał „służytiel kulta” – czyli duchowny. Jego bazą stało się Równe, gdzie kościół był jeszcze otwarty, a tylko plebania zajęta na klub. Ale to miasto było tylko punktem wypadowym. Ojciec Serafin pracą duszpasterską objął cały Wołyń.
Opanowanie Europy Środkowej i Wschodniej przez sowieckie armie prące na zachód w pościgu za rozbitymi wojskami III Rzeszy oraz faktyczna kapitulacja Zachodu wobec planów Stalina całkowitego zdominowania (wojskowego i politycznego) Europy na wschód od Łaby oznaczało dla Kościoła działającego w Polsce, Czechosłowacji, Jugosławii, Bułgarii, Rumunii oraz na Węgrzech początek męczeńskiej drogi. Zanim zobaczymy, jak wyglądał marksistowski „rozdział Kościoła od państwa” w Polsce, spróbujmy przedstawić gehennę katolików w innych „bratnich krajach demokracji ludowych”.
Postępowanie komunistów w tych krajach wobec Kościoła i wiernych przebiegało według wzorca wypróbowanego już wcześniej (zob. wcześniejsze numery Miłujcie się!) w Rosji sowieckiej. Z jednej strony fizyczna eksterminacja (morderstwa, długoletnie i ciężkie więzienia), z drugiej strony próba wewnętrznego rozbijania jedności Kościoła. To podobieństwo metod w walce z Kościołem nie powinno dziwić: lokalne komunistyczne władze były w większości przyniesione nad Dunaj czy Wełtawę na bagnetach Armii Czerwonej, natomiast tzw. aparat bezpieczeństwa w tych krajach był w całości pod kontrolą sowieckiej NKWD.
Dwudziesty wiek, tak odległy i odrębny od początków naszej ery liczonej od narodzenia Jezusa Chrystusa, miał z tamtym, pierwszym wiekiem jedną wielką wspólną kartę – prześladowania. My – ludzie XX wieku – długi czas byliśmy ich nieświadomi – albo w każdym razie nieświadomi ich rozmiarów – ponieważ objęte były nimi ziemie od wschodniej granicy Polski po Ocean Spokojny. Trwały od 1917 roku, a ustały najwyżej dziesięć lat temu. I czy całkowicie?…